zachód słońca na śnieżce

Kasia postanowiła swoje 30 urodziny uczcić w szczególny sposób i zaprosiła nas w Karkonosze.

Wyjazd ten przypadł na bardzo trudny dla mnie czas. Ogromne zmęczenie i ogólnie kiepski stan psychiczny wprawiły mnie w bardzo dziwny stan, który sprawił, że wszystko czułam bardziej niż zwykle. Szum drzew kołysanych na wietrze, odświeżający dźwięk strumyka, skrzypienie śniegu pod podeszwą. Trudno opisać ile dał mi ten wyjazd.

Zachód słońca widziany ze Śnieżki to coś, co zostanie ze mną na dłużej.

Kiedy wracaliśmy do schroniska, powoli zapadał zmrok, a niebo przybierało coraz piękniejsze kolory. Istna magia.

Swój lęk społeczny jak zwykle postanowiłam ukryć za aparatem, dzięki czemu odrobinę z tej magii udało mi się uwiecznić na fotografiach…

Leave A Comment

Your email is safe with us.